Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Zaloguj się przy pomocy Google Zaloguj się przy pomocy OpenID

Poll

No poll attached to this discussion.

In this Discussion

Archiwa Forum Dudziarskiego

Archiwum 2002-2004

Archiwum 2005-2008

Nowy na forum + marktsack

  • Czołem, witam wszystkich forumowiczów

    Jak widać w temacie są dwie sprawy.
    Pierwsza to eleganckie przedstawienie się. Mam wrażenie, że wykształcenie, zawód, upodobania erotyczne i polityczne itd są tu niezbyt ważne, więc ograniczę się do spraw związanych z profilem forum. Muzyką dudziarską interesuję się od kilku lat. Najpierw właściwie interesowała mnie muzyka średniowieczna, ta w najbardziej szacownych wydaniach - Hildgarda z Bingen, cantigi Alfonsa el Sabio, Libre Vermell itd. Wykonawcy tacy jak Studio der Fruehen Musik, Sequentia, Discantus, Alla Francesca, Sinfonye Kto zna temat wie już o co chodzi, pozostałych nie chcę zanudzać. Z czasem drążąc temat musiałem w końcu trafić na współczesną niemiecką scenę Mittelaltermusik i wpadłem po uszy. Zasłuchuję się  tymi (nie tylko niemieckimi) zespołami, dla których podstawą brzmienia są średniowieczne dudy, szałamaje i bębny a repertuar odwołuje się do muzyki średniowiecznej. Obejrzałem sporo koncertów wyprawiając się specjalnie w tym celu wgłąb Niemiec czy Czech i ogólnie stało się to moim głównym hobbby. Żeby nie było niejasności - skrzyżowania dudów z gitarami elektrycznymi rzadko jestem w stanie tolerować i w ogóle to co Niemcy uważają za muzykę "mittelalter" niekoniecznie daje się słuchać. Kolejnym nieuniknionym krokiem, kiedy okazało się, że jakoś to hobby nie przemija, była chęć osobistego grania właśnie na dudach. I tu dochodzimy do drugiego tematu
    Zamówiłem sobie mianowicie prawdziwego solidnego marktsacka, odczekałem czas produkcji i wreszcie go mam. Mam też zamiar opanować urządzenie, nie mam natomiast żadnego doświadczenia w grze na dowolnym instrumencie. Czy jest na forum ktoś, kto czuje się na siłach wyuczyć żółtodzioba od podstaw? Jeżeli nie, to przynajmniej udzielić trochę wskazówek ? Uprzedzając niektóre odpowiedzi - zaprzyjaźnieni muzycy zapewnili mnie, że warto uczyć się grać od razu na docelowym instrumencie, sami tak robili. PC są dla GHB, że pozwolę sobie na skrótowce. Mam książkę "Die Sackpfeifen Fibel" Thomas Zoellera ale jednak to nie to samo co żywy instruktor. Będę wdzięczny za wszelkie rady/wskazówki/ pouczenia/propozycje

    pozdrawiam

    P.S. Mieszkam w Gliwicach, ale jestem mobilny, w razie potrzeby mogę dotrzeć daleko
  • Widzę, że w imieniu reszty torboduśćów, którzy czasem jeszcze pojawiają się na tym forum, będę odpowiedzialny za powitanie nowego członka.

    Zatem witaj, człeku na punkcie dud zakręcony! :)

    Przeszedłeś długą drogę, podobną do mojej z dudami szkockimi, a od pewnego, dłuższego już, czasu ze średniowiecznymi. Konkretnie wkręcili mnie znajomi z węgierskiego zespołu Hollóének Hungarica, którzy od kilku lat przyjeżdżają do Lublina na Jarmark Jagielloński, a wcześniej przeróżne zespoły, zarówno bardziej tradycyjne, jak i te nie do końca "koszerne" pod kątem wykorzystania instrumentów.
    Ale... przejdźmy do sedna. Przede wszystkim nie mogę się do końca zgodzić ze wspomnianymi przez Ciebie zaprzyjaźnionymi muzykami, gdyż również na tych dudach wypada się uczyć melodii i ogólnie pojętych podstaw (pomijając oczywiście strojenie, technikę związaną z workiem, majstrowanie przy stroikach, itp.) na czymś innym niż docelowym instrumencie, mianowicie na flecie prostym (renesansowym), takim szkolnym, z pojedynczymi otworami.
    Co do samych dud, to najpierw ćwicz równe trzymanie ciśnienia w worku, musisz wykształcić sobie mechanikę pracy "zadęcie - ucisk łokciem". W tym celu odłącz lub zatkaj burdon lub burdony (przy okazji, pochwal się kto stworzył Twoje Markty ;)) i graj jeden dźwięk wsłuchując się czy jego brzmienie bardzo pływa albo czy w ogóle przebierka przestaje grać (za lekkie zadęcie, by napędzać stroik) i ćwicz w ten sposób z każdym dźwiękiem. Co jeszcze... Prawidłowy chwyt, staraj się nie zakrywać otworów przebierki opuszkami palców, tylko dalszymi ich częściami, zarówno w dudach jak i na flecie. Ćwicz skalę, najpierw skup się na tonacji mollowej, potem durowej, bo jak sam wiesz, w tej pierwszej jest zdecydowana większość melodii.
    To tak na zupełny początek. Nie śpiesz się, ćwicz i powtarzaj wszystko, niemalże do znudzenia aż wejdzie w nawyk, tylko żeby to były oczywiście dobre nawyki :)
    Najlepiej byłoby na żywo to wszystko pokazać, ale między Lublinem a Gliwicami spora odległość, a lekcje przez Skype'a nie wiem jakby się udały.
    Mogę Ci za jakiś czas podesłać skany zbioru melodii na Markty, również autorstwa Thomasa Zöllera i tu pojawia się ostatni punkt tych porad: warto nauczyć się czytania nut, jeśli oczywiście gdzieś po drodze już tej umiejętności nie podłapałeś.
    Jeśli miałbyś jakieś pytania, to wal śmiało. Na pewno jeszcze oprócz mnie ktoś się uaktywni i dorzuci coś od siebie.

    Pozdrawiam,
    Piotrek
  • Dzięki za obszerną odpowiedź :)

    Holloenek jest fajny. Przynajmniej na youtubie, bo na żywo nie miałem okazji zobaczyć. W tym roku wybierałem się na koncert na Dymankach, ale zostały przeniesione za daleko jak dla mnie i odpuściłem wyjazd. Swoją drogą z youtuba wynika, że to regularny Corvus Corax coverband ;-) 

    Mój instrumencik zrobił Aleksander Asmołow z Moskwy, zdaje się, że wspólnie z Aleksandrem Kosiakowem z zespołu Teufelstanz. Chanter z hebanu, drony z gruszy, w kwincie. Worek skórzany a stroiki mam do wyboru - plastikowy i trzcinowy.
    A wygląda tak jak poniżej. Mam nadzieję, że na forum obrazek będzie widoczny w jakichś ludzkich rozmiarach, bo w polu edycji ma kilometr w każdą stronę i nie widzę możliwości ręcznego zmniejszenia. Na wszelki wypadek uprzedzam, że pod nim jest ciąg dalszy posta.image

    Flecik renesansowy sobie sprawiłem, możliwe zresztą, że kupię mittelalter praktice chanter, bo Zoller w książce jednak do tego namawia. Czytać nut niestety nie umiem, ale zapewne się nauczę, skoro dość sporej liczbie ludzi jakoś się to udało.
    Lublin faktycznie pięć godzin jazdy zdaniem googlamapy, czyli jeszcze godzina więcej w realnym świecie Ale wybrałbym się kiedyś, bo boję się w ogóle dotykać stroików. Przy mnie nastrojono całość z użyciem damskiego blond włosa, ale nie wiem czy ten strój trzyma. Chciałbym nauczyć się ustrojstwo prawidłowo stroić i obsługiwać, układać paluszki we właściwy sposób a nie nabrać jakichś zbędnych nawyków itd. Generalnie spotkanie z fachowcem wydaje mi się niezbędne. 
    Czasem jeżdżę do Warszawy służbowo, mógłbym w drodze powrotnej przez Lublin zawinąć, gdybyś akurat miał moce przerobowe, zdrowie i chęć. Czy tu się da wiadomości prywatne przesyłać, tak żebyśmy się ewentualnie umówili nie spamując tym wszystkich?

    pozdrawiam (także milczącą większość)
  • Nie ma sprawy :)

    W sumie racja, Węgrzy czerpią m.in. z Corvus Corax, ale też sporo tworzą własnych aranżacji, a nawet melodii, co słychać najlepiej gdy przebywa się z nimi cały dzień, do późnej nocy (na paradach, podczas grania na ulicach Starego Miasta i siedzenia w ogródkach pubowych) :) Gdyby nie oni, nie odkryłbym "Bacche bene venies", "Hymnus Tertius" Balassi Balinta ani nie dane by mi było zagrać na gaitach w duecie "Apor Lazar Tanca", tradycyjnego renesansowego utworu tanecznego z Węgier. No ale znów się rozpisuję nie o tym, co najważniejsze :P
    Bardzo zacne te dudy i brzmią równie zacnie. Nazwisko budowniczego gdzieś parę razy mi się obiło o oczy i uszy. Powiadasz, że zamontowany został w stroiku burdonowym włos. Czy dobrze rozumiem w takim razie, że stroiki te są trzcinowe? W dobrej jakości syntetycznych takie zabiegi nie są potrzebne. Stroiki strach ruszać na początku i przyznam, że ja odważyłem się dopiero po porządnym wczytaniu w teorię (w formie pisemnej, zdjęciowej i filmowej). Myślę, że gdyby tak się ustawić i na jakieś 2-3 godziny przysiąść do dud(siły i chęć się znajdą kwestia tylko czasu), to przynajmniej byłbym w stanie przedstawić Ci wszystkie niezbędne podstawowe wskazówki, na bazie których mógłbyś się odpowiednio dudziarsko rozwijać :)
    Potwierdzam, practice chanter średniowieczny to świetna sprawa. Dwa lata temu udało mi się na eBayu ustrzelić okazję i za 120 zł. kupiłem tenże instrument, a dokładniej przebierkę ze stroikiem oraz nowiutki burdon od Wee Pipes ze specjalnie zaprojektowanym stroikiem Ezeedrone. Po podłączeniu do worka od szkockich Practice Pipes brzmienie nieco przypomina hummelchen.

    Oczywiście, można wysyłać prywatne wiadomości, żeby nie spamować :) Robi się to chyba przez profil danego użytkownika. Mówię "chyba", bo nie pamiętam teraz, a piszę z telefonu, więc układ strony jest inny. Jednak i tak na pewno znajdziesz odpowiednią zakładkę.
    Czekam na wiadomość :)

    Pozdrawiam!
    Piotrek